– Największe wrażenie na mężczyznach robią figury. Wskakuję na rurkę, oplatam ją nogami i wiszę głową w dół. Wtedy słyszę okrzyki i brawa – zdradza nam 23-letnia Monika, tancerka w pierwszym w Rybniku klubie go-go. Zapytaliśmy ją o jej pierwszy taniec na rurze, zarobki, o to czy tylko panowie podziwiają jej występy i jak dba o ciało. Przeczytaj wywiad.
23-letnia Monika tańczy od roku. Zanim trafiła do niedawno otwartego klubu Cocomo, pierwszego w Rybniku klubu go-go, występowała w Krynicy i Nowym Sączu. – Wcześniej pracowałam w Niemczech, ale popadłam w rutynę i poczułam, że muszę coś zmienić. Teraz taniec to całe moje życie. Są momenty, że zamykam oczy i tańcząc odpływam. Uwielbiam to! – podkreśla Monika, która w Rybniku zajmuje się też rekrutacją nowych tancerek.
Jak wygląda interview w przypadku tancerki go-go?
Nie miałam rozmowy kwalifikacyjnej. Pewien pan zaproponował mi przez internet, żebym przyjechała do klubu w Nowym Sączu i zobaczyła, jak to wszystko wygląda. Odważyłam się.
Pierwsza reakcja?
Koszmar! Cały wieczór siedziałam wbita w lożę. Byłam zestresowana, ale mimo wszystko stwierdziłam, że zatańczę. Nigdy wcześniej nie widziałam rury na oczy, więc mam świadomość, że mój pierwszy taniec to był cyrk.
Każda dziewczyna tańczy już pierwszego wieczoru?
Nie, to się nawet rzadko zdarza. Nie musi się też przebierać. Najczęściej zapraszam ją do loży, rozmawiamy i patrzymy, jak robią to inne tancerki. Ale bywają dziewczyny, które są na tyle odważne że same chcą zatańczyć już pierwszego dnia.
Jaką trzeba mieć figurę i twarz, by móc występować w klubie go-go?
Dziewczyna musi być zgrabna, atrakcyjna i sprawiać, że chce się na nią patrzyć. Z buzią zawsze można coś zrobić. Trzeba też pamiętać, że jedni panowie lubią większe pośladki, inni mniejsze.
To samo z biustem. Dlatego pracują u nas różne tancerki. Blondynki, brunetki i rude.
A taniec, sposób poruszania się?
Ruch też da się wyćwiczyć. Może nie u wszystkich. Figury pokazywał mi menadżer klubu w Nowym Sączu. Miał strasznie owłosione nogi, więc kiedy zjeżdżał na rurze, czuł straszliwy ból. Ale
nauczył mnie. Ruchu nie można jednak rygorystycznie traktować. Prosty przykład. Miałyśmy dziewczynę, która tańczyła do ostrego transu. Jak wskakiwała na rurkę i zaczynała się ruszać. Momentami chciało nam się śmiać. Ale zarabiała sporo, bo mężczyznom to się podobało.
No właśnie... Na który moment w trakcie występu mężczyźni reagują najbardziej żywiołowo?
Kiedy ja tańczę, to największe wrażenie robią figury. Jak wskakuję na rurkę, oplatam ją nogami i wiszę głową w dół, to krzyczą i biją brawo.
Tańczycie topless. Rozbieranie się to dla ciebie problem?
Na początku bardzo to przeżywałam. Przez pierwsze dwa tygodnie nie ściągałam stanika, ale w pewnym momencie poczułam impuls - pyk, sekunda i jakoś poszło. Teraz to dla mnie coś normalnego i oczywistego. Tłumaczę dziewczynom, że bez sensu jest to przeciągać, bo wzbudza się jeszcze większe zainteresowanie facetów.
Dostajesz od mężczyzn propozycje seksu za pieniądze?
Miliony, właściwie nie ma wieczoru, żeby taka propozycja nie padła. Ale odpowiedź jest zawsze taka sama: nie ma opcji.
A proponują konkretne kwoty?
W Rybniku jeszcze się to nie zdarzyło. Najczęściej pytają, ile chcę za noc? Natomiast w Krynicy był pan, który oferował mi 25 tys. złotych.
Skoro już jesteśmy przy pieniądzach, to ile zarabiacie?
Tygodniowo jesteśmy w stanie zarobić od dwóch do trzech tysięcy złotych. To zależy jednak od klientów.
Co to znaczy?
Mamy podstawę za tańczenie na rurze. Do tego dochodzą pieniądze za drinki i tańce prywatne, w specjalnym pokoju. Od jednego i drugiego mamy 50 procent. Jeśli na przykład klient zamówi drinka za 99 zł, to ja dostaję połowę z tego. Tak samo z tańcem prywatnym, który kosztuje 100 zł. Najwięcej tańców prywatnych, bo aż 20 jednego wieczoru, miałam w klubie w Krynicy. Klienci muszą przyzwyczaić się do tego, że wchodząc do naszego klubu muszą mieć gotówkę przy
sobie...oczywiście jeśli chcą spędzić czas w miłym towarzystwie.
A jacy mężczyźni są klientami klubu w Rybniku?
Jestem tym zaskoczona, ale przede wszystkim młodzi i często przystojni. Ale prawdę mówiąc dla nas wiek nie ma znaczenia. Ciekawe jest to, że mężczyźni w Rybniku reagują na nasz taniec bardzo
spokojnie. Zachowują się tak, jakby mieli to na co dzień w domu. Na przykład w Nowym Sączu reakcje były bardziej impulsywne, ale myślę, że tutaj za jakiś czas będzie podobnie.
Jesteś tu od niedawna, ale czy spotkała Cię już jakaś zabawna lub dziwna przygoda?
O tak! Coś dziwnego i zabawnego. Po klubie kręcił się jakiś dziwny mężczyzna, więc podeszłam i zapytałam czy ma jakiś problem? Stwierdził, że nie ma żadnego, bo on jest szefem mafii i wszystko to niedługo przejmie. Powiedziałam mu: "szefie mafii, w takim razie usiądź tu ze mną i postaw mi drinka". On na to, że drinka mi nie postawi, ale da mi coś od serca. Z plecaczka wyciągnął modlitwę do archanioła Gabriela!
Do klubu mogą wejść kobiety, ale tylko w towarzystwie mężczyzny. Czy często twoje występy podziwiają panie?
W Rybniku jeszcze nie widziałam kobiety. Ale w innych miastach owszem. Przychodzą małżeństwa albo pary. Jedną z nich zapamiętam do końca życia. Zaprosili mnie na taniec prywatny. Usiedli sobie grzecznie i patrzyli jak tańczę. Podeszłam do dziewczyny i zaczęłam się na niej ruszać, zdjęłam jej nawet bluzkę. I nagle... przestałam dla nich istnieć. Zajęli się sobą! Całowali się,
obejmowali i do końca piosenki ani razu na mnie nie spojrzeli. Później ona poprawiła włosy i wyszli.
Czy podczas występów całujesz się z kobietami?
Mam wybraną koleżankę-tancerkę i z nią się całuję. I znów za pierwszym razem bardzo się stresowałam, ale tak mi się spodobało, że powtarzałyśmy to codziennie.
A do jakich piosenek lubisz tańczyć najbardziej?
Lubię trans, na przykład "Nero", lubię piosenki Briana Adamsa - to tak a propos koncertu w Rybniku - oraz Rammsteina. Najbardziej "Mutter".
W jakich strojach występujesz?
Panowie najbardziej reagują na przebrania. Kręci ich pielęgniarka ze słuchawkami albo policjantka z pałką. Ale występuję też w haleczkach albo bieliźnie. Kiedy idę na taniec prywatny, to pytam
klienta, czy woli coś delikatnego i romantycznego czy ostrego. Zazwyczaj wolą na ostro, więc zakładam czerwony albo czarny lateks.
Przeczytałam gdzieś, ze tancerka erotyczna, która chce dobrze zarabiać, musi być dobrą mówczynią, bo 80 procent czasu poświęca na rozmowę z klientem.
O to właśnie chodzi... Można pięknie zatańczyć, ale jeśli usiądzie się z klientem, który będzie wymagał elokwencji, a nie powie się ani słowa, to i zarobek może być mniejszy.
A o czym chcą rozmawiać mężczyźni?
Pytają o wiele rzeczy. O taniec, o to jaką książkę ostatnio przeczytałam, albo na jakim filmie byłam w kinie. Zdarzają się tacy, którzy mówią o swoim życiu prywatnym. O tym, co ich boli. A ja, oprócz tego, że umiem prowadzić rozmowę, potrafię też słuchać.
Twój ulubiony drink...
Opera, czyli lampka szampana.
Jak dbasz o ciało?
Solarium, kremy i balsamy. Taniec robi resztę. Odkąd pracuję w klubach, schudłam 10 kilogramów.
Jakich klientów lubisz?
Uwielbiam facetów którzy, którzy są we mnie zapatrzeni. Takich, którzy uważają ten taniec za sztukę i za coś nieosiągalnego dla każdego.
Rozmawiała: Magdalena Sołtys
Tekst pochodzi z tygodnika Cafe Rybnik
Która inwestycja jest w Wodzisławiu priorytetem?
Podziel się tym artykułem