Reklama

Najnowsze wiadomości

Kultura i Edukacja21 maja 202610:42

Nie tylko gabloty i eksponaty. Sławomir Kulpa o współczesnym muzeum i jego przyszłości [WYWIAD]

Nie tylko gabloty i eksponaty. Sławomir Kulpa o współczesnym muzeum i jego przyszłości [WYWIAD] - Serwis informacyjny z Wodzisławia Śląskiego - naszwodzislaw.com
0
Reklama
Wodzisław Śląski:

Muzeum w Wodzisławiu Śląskim to dziś znacznie więcej niż miejsce przechowywania eksponatów. W Pałacu Dietrichsteinów każdego roku odbywa się około 150 wydarzeń, które przyciągają ponad 40 tysięcy uczestników. W drugiej części jubileuszowej rozmowy z okazji 55-lecia Muzeum dyrektor Sławomir Kulpa opowiada m.in. o tym, jak przyciągnąć młodych ludzi do historii, dlaczego interaktywne formy są przyszłością muzealnictwa oraz do którego momentu w dziejach Wodzisławia Śląskiego sam najchętniej by się przeniósł. Rozmowę przeprowadziła redakcja portalu miasta Wodzisław Śląski.

Redakcja: Dzisiejsze muzea to już nie tylko gabloty i eksponaty. Jak zmienia się rola takich instytucji?

Sławomir Kulpa, dyrektor Muzeum w Wodzisławiu Śląskim: Dzisiejsze muzea definitywnie zamykają erę zakurzonych gablot i statycznych eksponatów, dynamicznie przekształcając się w tzw. „trzecie miejsca”. To wyjątkowe, otwarte przestrzenie między domem a pracą, których głównym zadaniem jest budowanie silnego kapitału społecznego. Obserwując wiodące światowe instytucje muzealne, wyraźnie widać, że tradycyjna funkcja wystawiennicza została dziś zrównana z rolą tętniącego życiem forum społecznego.

Red.: Wodzisławskie muzeum też chce być właśnie takim „trzecim miejscem”?

SK: Tak i ta zmiana już się dzieje. Szerokie otwarcie się na nowe wyzwania nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie gruntowny remont zabytkowego Pałacu Dietrichsteinów oraz budowa nowych wystaw. Oczywiście gromadzenie, rzetelna konserwacja oraz naukowe opracowywanie pozyskanych zbiorów wciąż stanowią nienaruszalny fundament naszej codziennej pracy. Jednak na tej bazie konsekwentnie nadbudowujemy instytucję żywą, reagującą na potrzeby współczesnych odbiorców. Wodzisławskie muzeum staje się nowoczesnym domem kultury, platformą dyskusyjną, ważnym ośrodkiem badań tożsamościowych oraz przestrzenią dla nowatorskich działań performatywnych. Aby scalić i zaktywizować lokalną społeczność, regularnie organizujemy lekcje żywej historii, warsztaty dawnych rzemiosł, koncerty, lekcje muzealne, inspirujące spotkania historyczne i archeologiczne, a także panele z twórcami kultury czy organizowany dla najmłodszych Bal Księżnej Konstancji. O skali tej transformacji najlepiej świadczą liczby. Obecnie w murach Pałacu odbywa się około 150 różnorodnych wydarzeń rocznie, w których uczestniczy ponad 40 tysięcy osób.

Red.: Jak przyciągnąć do Muzeum młodych ludzi wychowanych w świecie TikToka i nieustannych bodźców?

SK: Współczesne muzea stoją przed ogromnym wyzwaniem. Kluczem do sukcesu okazuje się całkowite porzucenie moralizatorskiego tonu na rzecz autentyczności oraz angażujących mechanizmów rywalizacji. Walka z nowoczesnymi technologiami i kulturą instant nie ma sensu. Młodzież funkcjonuje dziś po prostu w zupełnie innej strukturze poznawczej. Zamiast z tym walczyć, musimy zaoferować im doświadczenia o znacznie większej intensywności, głębi i autentyczności niż te, które serwuje płaski ekran smartfona. Młodzi ludzie błyskawicznie wyczuwają fałsz, dlatego najskuteczniej przyciągamy ich, dając im poczucie realnej sprawczości. W praktyce wykorzystujemy metody nowoczesnej pedagogiki muzealnej, niektóre z nich już działają, a kolejne będziemy sukcesywnie wdrażać. Organizujemy muzealne gry terenowe i fabularne (RPG), które osadzamy w realiach zabytkowego pałacu oraz wodzisławskiego Starego Miasta. Stawiamy także na projekty rekonstrukcyjne, w ramach których młodzież może fizycznie dotknąć niektórych zabytków i wejść w bezpośrednią interakcję z historią. Ponadto już niedługo smartfon przestanie być dystraktorem, a stanie się nowoczesnym narzędziem nawigacji po wystawie dzięki wykorzystaniu rozszerzonej rzeczywistości (AR) oraz dedykowanych ścieżek audio.

Red.: Czyli zamiast walczyć z technologią, chcecie ją wykorzystać?

SK: Dokładnie tak. W ten sposób udowadniamy młodym odbiorcom, że historia to nie nudny zestaw dat do bezmyślnego zapamiętania, ale fascynująca opowieść o żywych ludziach, którzy mierzyli się z dokładnie takimi samymi dylematami, pasjami i emocjami, jakich oni sami doświadczają dzisiaj.

Red.: Dużym zainteresowaniem cieszy się strefa SOWA. Czy takie interaktywne formy są przyszłością muzealnictwa?

SK: Tak, to nieunikniony kierunek - przyszłość tkwi w zacieraniu granic między dyscyplinami i w nauce przez doświadczenie. Nasza Strefa Odkrywania, Wyobraźni i Aktywności (SOWA), mała filia Centrum Nauki Kopernik, to modelowy przykład takiego myślenia. Nie traktujemy jej jako ciała obcego w muzeum historycznym, ale jako element głębokiej symbiozy nauk humanistycznych i przyrodniczych. Doświadczenia z zachodnich laboratoriów muzealnych, jak choćby Exploratorium w San Francisco, pokazują, że nowoczesny odbiorca oczekuje wszechstronnej stymulacji intelektualnej. W strefie SOWA dzieci i dorośli dotykają praw fizyki, eksperymentują z mechaniką i optyką. Ten proces buduje w nich postawę badawczą. Kiedy tak przygotowany, zaciekawiony światem młody człowiek przechodzi do sal historycznych Pałacu Dietrichsteinów, patrzy na dawne eksponaty, makiety czy dokumenty nie jak na nudne starocie, ale jak na kolejne zagadki i obiekty inżynieryjne z przeszłości, które warto rozszyfrować.

Red.: Co jest dziś największym wyzwaniem dla lokalnych muzeów?

SK: Największym wyzwaniem jest dziś pogodzenie intensywnej cyfryzacji zbiorów z utrzymaniem atrakcyjnej, żywej przestrzeni muzealnej dla odwiedzających. W dzisiejszych czasach dane cyfrowe, profesjonalne bazy magazynowe i cyfrowe repozytoria stanowią serce każdej nowoczesnej instytucji muzealnej. Digitalizacja to proces niewidoczny dla przeciętnego widza, ale pochłaniający ogromne zasoby sprzętowe i kadrowe. Musimy zabezpieczyć nasze archiwa cyfrowo na wypadek jakichkolwiek kryzysów. Dlatego też w wodzisławskim Muzeum powstała w ubiegłym roku pracownia digitalizacyjna, która sprosta współczesnym wymaganiom. Drugim wyzwaniem jest walka z wykluczeniem uczestnictwa w kulturze i ekonomia czasu wolnego. Lokalne muzea muszą konkurować z gigantami rozrywki komercyjnej, dysponując nieporównywalnie mniejszymi budżetami. Musimy stale podnosić jakość oferty, pisać projekty, zdobywać granty zewnętrzne, dbać o dobrostan i ciągły rozwój merytoryczny zespołu, by nie utracić dynamiki rozwoju.

Red.: Ma Pan swój ulubiony eksponat w Muzeum?

SK: Jako muzealnik staram się nie faworyzować obiektów, ale emocjonalnie najbliższe są mi te, które posiadają potężny ładunek ludzkich historii.

Red.: Czyli bardziej niż same przedmioty fascynują Pana historie ludzi, którzy za nimi stoją?

SK: Zdecydowanie tak. Dla mnie takim wielowymiarowym „eksponatem” jest wspomniana już makieta dawnego wodzisławskiego Rynku. Nie postrzegam jej tylko jako konstrukcji z plastiku, drewna i gipsu. Widzę w niej losy konkretnych rodzin: piekarzy, rzemieślników czy urzędników, których nazwiska i codzienne życie udało nam się wyrwać z zapomnienia po latach kwerend. Niezwykle bliskie są mi także przedmioty odzyskiwane z rąk prywatnych kolekcjonerów, jak choćby zakupiona kronika miasta autorstwa Franza Henkego czy moneta właściciela dóbr wodzisławskich, Ferdynanda von Dietrichsteina. Równie cenne są dla mnie zabytki, które jako archeolog pozyskiwałem w czasie badań na terenie wodzisławskiej starówki, jak choćby gliniane zabawki - koniki. Szczególnie osobliwy jest dla mnie mały garnek wydobyty w narożu domostwa wzniesionego w 1259 roku, a więc z samych początków lokacji Wodzisławia Śląskiego. Patrząc na ten przedmiot, uświadamiamy sobie przeszłość niemal metafizycznie i łączymy się z ludźmi, którzy budowali nasze miasto. To zupełnie inny wymiar. To właśnie archeologia, w momencie gdy wszystkie dokumenty zostają zniszczone, pozwala nam z niezwykłą dokładnością poznawać najstarsze wątki historii miasta i je datować.

Red.: Gdyby mógł Pan cofnąć się do dowolnego momentu w historii Wodzisławia Śląskiego, jaki okres by Pan wybrał?

SK: Bez wahania przeniósłbym się w dwa niezwykłe miejsca i okresy. W pierwszej kolejności wybrałbym moment powstawania Pałacu Dietrichsteinów w połowie XVIII wieku, aby poznać tajemnicze okoliczności jego budowy przez hrabiego Guidobalda Josepha von Dietrichsteina i jego pierwszą żonę, Marię Gabrielę Henckel von Donnersmarck. Chciałbym na własne oczy zobaczyć, jak wyglądało wcześniejsze, starsze założenie zamkowe, zanim zostało rozebrane pod nową inwestycję. Kim tak naprawdę był fundator, którego losy do dziś są pełne tajemnic? Jak wykazały opublikowane w prasie inwentarze jego morawskich dóbr, ten człowiek oświecenia okazał się wielkim, nietuzinkowym kolekcjonerem, posiadającym m.in. bogatą kolekcję luksusowych tabakier. Chciałbym zobaczyć pierwotny wygląd pałacowych wnętrz: ustawienie oryginalnych mebli, bogato zdobione piece oraz całe ówczesne wyposażenie komnat.

Zaraz potem przeniósłbym się o ponad sto lat w przód, wybierając słoneczne, spokojne popołudnie na wodzisławskim rynku na przełomie XIX i XX wieku. Spędziłem tak wiele lat na analizowaniu każdego centymetra starych pocztówek, map, fotografii i wykazów meldunkowych, że to miasto z tamtego okresu znam niemal na pamięć. Chciałbym po prostu tam usiąść, wtopić się w tłum mieszkańców, poczuć zapachy dawnego browaru i usłyszeć unikalny gwar, w którym naturalnie mieszały się języki oraz bogata kultura pogranicza.

Red.: O czym marzy dziś dyrektor muzeum po 18 latach kierowania instytucją?

SK: W tym roku mija dokładnie 30 lat mojej pracy zawodowej w wodzisławskim Muzeum, gdzie zaczynałem swoją drogę najpierw jako szeregowy pracownik działu archeologii, by z czasem objąć funkcję dyrektora. Z perspektywy tych trzech dekad spędzonych w murach jednej instytucji marzę dziś przede wszystkim o stabilności, instytucjonalnym spokoju i niesłabnącym, twórczym zapale mojego zespołu. Prowadzenie muzeum przez blisko dwie dekady na stanowisku dyrektora to proces ciągłego szukania kompromisów i realizacji ambitnych wizji. Moim największym marzeniem pozostaje pełne dokończenie procesu rekonstrukcji historycznych wnętrz Pałacu Dietrichsteinów, tak, aby zamknąć tę przestrzeń w idealną, spójną całość muzealną na najwyższym europejskim poziomie. Marzę o tym, aby Muzeum w Wodzisławiu Śląskim było zawsze postrzegane przez mieszkańców i władze miasta przede wszystkim jako bezcenna inwestycja w kapitał kulturowy i tożsamościowy regionu. Należy bowiem pamiętać, że miasto bez przeszłości nie ma przyszłości bez zrozumienia. Te słowa idealnie definiują sens naszej pracy w wodzisławskim muzeum. Beton, asfalt i nowoczesne budynki tworzą jedynie przestrzeń geograficzną, ale to pamięć i tożsamość czynią z niej prawdziwe miasto. Kiedy w pożarach giną archiwa, a dawne dokumenty trafiają bezmyślnie na makulaturę, rozpada się fundament, na którym stoimy. Miasto, które zapomina o swoich korzeniach, staje się bezwładne, traci swój unikalny charakter i staje się kopią każdego innego miejsca na mapie. Samo posiadanie historii jednak nie wystarczy. Przeszłość zamknięta w zakurzonych szafach lub spisana w niezrozumiałych kronikach pozostaje martwa. Prawdziwa przyszłość Wodzisławia Śląskiego zależy od tego, czy potrafimy tę przeszłość zrozumieć i oswoić. Zrozumienie to proces budowania więzi. To moment, w którym młody człowiek z telefonem w ręku dostrzega w trzynastowiecznym glinianym garnku czy makiecie starego rynku nie tylko stary przedmiot, ale dowód na to, że przed wiekami ktoś tu żył, kochał, tworzył i mierzył się z takimi samymi dylematami jak on dzisiaj. Ponad wszystko pragnę jednak, by moi współpracownicy, którzy są prawdziwym sercem tego miejsca, nigdy nie stracili tej rzadkiej iskry pasji, która od trzydziestu lat pozwala mi, a dziś nam wszystkim, robić rzeczy wielkie w lokalnej skali.

Red.: Czego życzyć muzeum na kolejne 55 lat?

SK: Życzmy muzeum niesłabnącej miłości mieszkańców, odwagi w łamaniu schematów oraz kolejnych spektakularnych odkryć. Niech Pałac Dietrichsteinów tętni życiem, niech strefa SOWA wychowuje kolejne pokolenia młodych naukowców i odkrywców, a sale historyczne będą miejscem dumy i wzruszeń. Życzmy sobie mądrych mecenasów, przychylności losu w pozyskiwaniu unikalnych artefaktów do naszych zbiorów oraz tego, aby za kolejne 55 lat nasi następcy, podsumowując stulecie instytucji, mogli powiedzieć, że nie zmarnowaliśmy ani jednego roku pracy nad poznawaniem historii ziemi wodzisławskiej.

Red.: Dziękujemy za rozmowę i gratulujemy jubileuszu 55-lecia Muzeum w Wodzisławiu Śląskim. Życzymy kolejnych odkryć, niegasnącej pasji oraz tego, by historia Wodzisławia Śląskiego wciąż inspirowała kolejne pokolenia mieszkańców.

Pierwszą część jubileuszowego wywiadu przeczytać można TUTAJ

Autor: UM Wodzisław Śląski, fot. Agnieszka Maciejewska/UM, redakcja@naszwodzislaw.com

Bądź na bieżąco z nowymi wiadomościami. Obserwuj portal naszwodzislaw.com w Google News.

Reklama
Reklama

Komentarze (0)

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

Reklama
Reklama

Najczęściej czytane artykuły

Aktualności20 maja 202611:43

Rusza nabór do programu Za życiem. Wsparcie terapeutyczne dla najmłodszych

Rusza nabór do programu Za życiem. Wsparcie terapeutyczne dla najmłodszych - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śląskim
Reklama
Aktualności19 maja 202613:41

Nie dajmy złodziejom szansy. Policja apeluje o właściwe zabezpieczenie mienia

Nie dajmy złodziejom szansy. Policja apeluje o właściwe zabezpieczenie mienia - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: KPP Wodzisław Śląski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Sport20 maja 202611:57

Sport, rywalizacja i edukacja. Kolejna edycja turnieju Z głową w sieci

Sport, rywalizacja i edukacja. Kolejna edycja turnieju Z głową w sieci - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: UM Wodzisław Śląski, fot. Agnieszka Maciejewska
Sport19 maja 202612:23

Szachowe emocje w Rydułtowach. Dwudniowy festiwal z udziałem arcymistrza

Szachowe emocje w Rydułtowach. Dwudniowy festiwal z udziałem arcymistrza - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: UM Rydułtowy, fot. poglądowe/AI
Reklama
Aktualności20 maja 202611:02

Inspiruje młodych i seniorów. Edyta Mężyk w gronie Ambasadorów Srebrnego Pokolenia

Inspiruje młodych i seniorów. Edyta Mężyk w gronie Ambasadorów Srebrnego Pokolenia - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu Śląskim
Aktualności20 maja 202612:33

Pomoc żywnościowa w Wodzisławiu Śląskim. Gdzie i kiedy odbiór produktów

Pomoc żywnościowa w Wodzisławiu Śląskim. Gdzie i kiedy odbiór produktów - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: UM Wodzisław Śląski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Sport20 maja 202612:07

Senioralia w Radlinie. Symboliczne przekazanie władzy i sportowa rywalizacja seniorów

Senioralia w Radlinie. Symboliczne przekazanie władzy i sportowa rywalizacja seniorów - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: Stowarzyszenie Kobiet Aktywnych Radlin
Reklama
Aktualności20 maja 202611:29

20 lat współpracy bez granic. Uczniowie z Alanyi odwiedzili Wodzisław Śląski

20 lat współpracy bez granic. Uczniowie z Alanyi odwiedzili Wodzisław Śląski - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: UM Wodzisław Śląski, fot. Agnieszka Maciejewska
Reklama
Aktualności20 maja 202610:56

Koniec z zamkniętym basenem przy SP 3. Miasto rozpoczyna modernizację

Koniec z zamkniętym basenem przy SP 3. Miasto rozpoczyna modernizację - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
opr. red., źródło: UM Wodzisław Śląski
Reklama
Aktualności21 maja 202610:52

Mokra, chłodna, ale wyjątkowa. Festiwal Żelaznego Szlaku Rowerowego przyciągnął tłumy

Mokra, chłodna, ale wyjątkowa. Festiwal Żelaznego Szlaku Rowerowego przyciągnął tłumy - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl
0
Godów:

Czwarta edycja Festiwalu Żelaznego Szlaku Rowerowego już za nami. Choć tegoroczna aura bardziej przypominała jesień niż środek wiosny, uczestnicy pokazali, że prawdziwej rowerowej pasji niesprzyjająca pogoda nie jest w stanie zatrzymać. Mimo chłodu i siąpiącego deszczu wydarzenie przyciągnęło wielu miłośników dwóch kółek, którzy licznie pojawili się na trasie oraz w festiwalowych punktach przygotowanych po obu stronach granicy.

opr. red., źródło: UG Godów
Reklama
Reklama
© 2026 Studio Margomedia Sp. z o.o.