Historia nie może stać w miejscu. Rozmowa ze Sławomirem Kulpą, dyrektorem wodzisławskiego Muzeum [WYWIAD]
![Historia nie może stać w miejscu. Rozmowa ze Sławomirem Kulpą, dyrektorem wodzisławskiego Muzeum [WYWIAD] Historia nie może stać w miejscu. Rozmowa ze Sławomirem Kulpą, dyrektorem wodzisławskiego Muzeum [WYWIAD] - Serwis informacyjny z Wodzisławia Śląskiego - naszwodzislaw.com](photos/_thumbs/mini_1778874911nmac3685-.jpg)
55 lat działalności Muzeum w Wodzisławiu Śląskim to nie tylko okazja do wspomnień, ale też moment refleksji nad tym, jak zmienia się sposób opowiadania o historii. Dziś muzeum to już nie tylko gabloty i eksponaty, ale przestrzeń doświadczeń, emocji i dialogu z mieszkańcami. O najważniejszych momentach w historii placówki, wielkiej rewitalizacji Pałacu Dietrichsteinów, tajemnicach Wodzisławia Śląskiego i wyzwaniach współczesnego muzealnictwa rozmawiamy ze Sławomirem Kulpą, dyrektorem Muzeum w Wodzisławiu Śląskim. To pierwsza część jubileuszowego wywiadu poświęconego 55-leciu instytucji. Wywiad przeprowadziła redakcja wodzisławskiego portalu miejskiego.
Redakcja: 55 lat muzeum to piękny jubileusz. Czy skłania on bardziej do podsumowań, czy raczej do myślenia o przyszłości?
Sławomir Kulpa, dyrektor Muzeum: Taki jubileusz w naturalny sposób łączy oba te kierunki i trochę wymusza rewizję dotychczasowej misji. Podsumowanie 55 lat działalności to przecież nie tylko prosta inwentaryzacja sukcesów czy statystyki frekwencyjne. To przede wszystkim uświadomienie sobie drogi, jaką przeszliśmy od skromnej, tradycyjnej Izby Regionalnej do instytucji, która dziś wyznacza standardy w regionie pod hasłem „Historia, która trwa”.
Współczesna teoria muzealnictwa pokazuje jednak, że pamięć instytucjonalna ma sens tylko wtedy, kiedy staje się paliwem do dalszych zmian. Dlatego ten jubileusz skłania mnie przede wszystkim do myślenia o przyszłości i o globalnych wyzwaniach, przed którymi stoją dziś muzea. Patrzymy na sukcesy takich miejsc jak Muzeum Śląskie w Katowicach czy europejskie muzea miejskie, które udowadniają, że lokalność to mikrokosmos, w którym odbija się wielka historia. Nasze 55-lecie jest więc dla nas punktem wyjścia do odpowiedzi na pytanie, kim chcemy być dla kolejnych pokoleń mieszkańców żyjących już w zupełnie innych realiach technologicznych i społecznych.
Red.: Gdyby miał Pan wskazać trzy najważniejsze momenty w historii Muzeum podczas swojej kadencji, co by to było?
SK: Pierwszym momentem są korzenie i samo powołanie Muzeum do życia w 1971 roku. Choć moja osobista kadencja przypada na współczesność, to właśnie ten moment uważam za niezwykle ważny punkt odniesienia. Muzeum powstało 3 czerwca 1971 roku na bazie kolekcji przekazanych przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Wodzisławskiej oraz zbiorów archeologicznych z wczesnośredniowiecznego grodziska w Lubomi. Instytucja rodziła się w bardzo trudnych realiach PRL-u, przy minimalnym budżecie, skromnym zapleczu kadrowym i pod silną presją ideologiczną. Pierwszy dyrektor Werner Pierzyna oraz Barbara Kordowska musieli kluczyć pomiędzy partyjnymi wytycznymi a potrzebą autentycznej ochrony dziedzictwa regionu.
Drugim przełomowym momentem była wielka rewitalizacja Pałacu Dietrichsteinów w latach 2018–2022. To był proces, który całkowicie zmienił status naszej instytucji na mapie kulturalnej Polski. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu władz miasta Wodzisławia Śląskiego i osobistemu wsparciu prezydenta Mieczysława Kiecy udało się pozyskać ponad 16 milionów złotych środków unijnych na rewitalizację pałacu i zrealizować to bardzo trudne przedsięwzięcie. Co ważne, w trakcie prac obiekt zyskał dwa dodatkowe poziomy użytkowe dzięki przywróceniu historycznego dachu mansardowego. To nie był zwykły remont, to było fizyczne i symboliczne tchnięcie nowego życia w architektoniczne serce Wodzisławia Śląskiego, bez którego nie moglibyśmy w ogóle marzyć o nowoczesnym wystawiennictwie.
Trzecim momentem jest trwająca dziś wielowymiarowa rewolucja wystawiennicza i budowa nowej wystawy stałej. To kulminacyjny etap mojej kadencji, w którym przeszliśmy do tworzenia nowoczesnych ekspozycji narracyjnych i naukowych. Dzięki badaniom oraz nowym gablotom możemy opowiadać historię miasta w sposób dużo bardziej angażujący. Pokazujemy zarówno pradzieje ziemi wodzisławskiej i dzieje grodziska w Lubomi, jak i trudną historię XX wieku - powstania śląskie czy realia PRL-u. Ważnym elementem stała się również diorama historycznego Rynku z przełomu XIX i XX wieku. Naszą ambicją jest także wierne odtworzenie komnat fundatora rezydencji, hrabiego Guidobalda von Dietrichsteina, poprzez pozyskiwanie oryginalnych mebli i wyposażenia z XVIII wieku.
Red.: Co dziś najbardziej odróżnia wodzisławskie muzeum od tego sprzed kilkunastu lat?
SK: Przede wszystkim zmienił się sam sposób myślenia o muzeum. Z instytucji skupionej głównie na ochronie przedmiotów staliśmy się miejscem służącym ludziom. Kilkanaście lat temu, podobnie jak wiele tradycyjnych muzeów w Polsce, funkcjonowaliśmy w modelu opartym na statyczności i ciszy. Dziś reprezentujemy nurt nowego muzealnictwa. Zamiast jednej, zamkniętej narracji proponujemy wielozmysłowe doświadczenie. Podczas nocy muzealnych odtwarzamy historyczne receptury i warzymy dawne piwo „Paloczaj”, prowadzimy rekonstrukcje historyczne, a z sal muzealnych dobiega muzyka specjalnie dobrana do naszych ekspozycji. Muzeum ma dziś być przestrzenią żywą, otwartą na dialog i interpretację. Zwiedzający nie jest już biernym widzem, ale aktywnym uczestnikiem opowieści o przeszłości.
Red.: Muzeum mieści się w wyjątkowym miejscu - Pałacu Dietrichsteinów. Na ile sama siedziba buduje charakter tej instytucji?
SK: Pałac Dietrichsteinów determinuje nasz charakter właściwie w sposób absolutny. To nasz największy i najważniejszy eksponat. Mówimy przecież o najstarszym zachowanym budynku klasycystycznym w Polsce, wzniesionym w latach 1745–1747 według wizji architekta Franciszka Antona Grimma. Dla muzealnika taka przestrzeń jest jednocześnie ogromnym przywilejem i zobowiązaniem. Genius loci (łac. „duch opiekuńczy miejsca”) tego miejsca buduje wyjątkową więź ze zwiedzającymi. Kiedy ktoś wchodzi do sal, które kiedyś były rezydencją hrabiego Guidobalda Dietrichsteina, historia staje się autentyczna właściwie bez potrzeby dodatkowych zabiegów. Inspirujemy się najlepszymi europejskimi realizacjami, choćby wiedeńskimi rezydencjami czy pałacami w Brnie i chcemy, aby architektura była aktywnym narratorem historii, a nie tylko tłem dla wystaw. Dlatego sukcesywnie wyposażamy wnętrza w meble i detale z epoki, aby sam spacer po pałacu był podróżą w czasie.
Red.: Czy dziś łatwiej zainteresować ludzi historią regionu niż jeszcze 15-20 lat temu?
SK: To pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony jest trudniej, bo dziś musimy konkurować o uwagę odbiorcy z mediami społecznościowymi, platformami streamingowymi i ogromną ilością bodźców. Uwaga widza stała się dziś jednym z najbardziej deficytowych zasobów. Z drugiej strony współczesne muzealnictwo daje nam narzędzia, o których jeszcze kilkanaście lat temu mogliśmy tylko marzyć. Nie jesteśmy już skazani na gęsto zapisane tablice informacyjne. Korzystamy z nowoczesnego storytellingu, dioram, rekonstrukcji 3D czy narracji wizualnej, które pozwalają budować emocjonalną więź z odbiorcą. Co więcej, w świecie zdominowanym przez globalizację pojawił się naturalny głód lokalności. Ludzie coraz częściej chcą wiedzieć, kto mieszkał w ich kamienicy, jak wyglądało dawne życie miasta, jakie rzemiosła tutaj funkcjonowały. My staramy się odpowiadać na tę potrzebę w sposób atrakcyjny i nowoczesny, łącząc naukową rzetelność z angażującą formą przekazu.
Red.: Jakie wydarzenie z dziejów Wodzisławia Śląskiego uważa Pan za najbardziej niedocenione?
SK: Dla mnie osobiście jest to katastrofa urbanistyczna i kulturowa, której miasto doświadczyło w marcu 1945 roku. W wyniku działań frontowych Wodzisław Śląski został zniszczony niemal w 80 procentach. Bezpowrotnie zniknęła zabytkowa zabudowa Rynku, wiekowe kamienice i domy, a miasto utraciło swój historyczny kształt budowany przez stulecia. Mam wrażenie, że w świadomości historycznej Śląska to wydarzenie wciąż pozostaje w cieniu innych tragedii wojennych regionu. Tymczasem jego skutki były ogromne, nie tylko materialnie, ale też społecznie i tożsamościowo. Ludzie odbudowujący miasto wykonali tytaniczną pracę, jednak ciągłość architektoniczna została brutalnie przerwana. Dlatego tak ważne jest dziś przypominanie mieszkańcom, jak wyglądał ten „świat przed katastrofą”. Między innymi temu służy nasza najnowsza diorama historycznego Rynku.
Red.: Czy w historii Wodzisławia Śląskiego są jeszcze tajemnice, które czekają na odkrycie?
SK: Jako badacz przeszłości miasta z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że jesteśmy dopiero na etapie odkrywania wielu fascynujących kart historii Wodzisławia Śląskiego. Nasza praca bardzo często przypomina działalność detektywistyczną, ale jednocześnie musimy mierzyć się z wyjątkowo trudnymi warunkami badawczymi. Przeszłość naszego miasta odtwarzamy często niemal po omacku, ponieważ Wodzisław Śląski posiada jedną z najgorzej zachowanych baz źródłowych spośród wszystkich miast Górnego Śląska.
Większość miejskich archiwaliów została bezpowrotnie zniszczona podczas kataklizmów i wielkich pożarów, które nawiedzały miasto od średniowiecza aż po czasy nowożytne. Do tego tragicznego bilansu przyczynili się też sami ludzie, którzy w 1920 roku, z braku świadomości historycznej, ogromną część bezcennych dokumentów po prostu wywieźli na makulaturę. Ostatecznym ciosem był rok 1945, kiedy miasto zostało niemal doszczętnie spalone.
Te ogromne braki źródłowe sprawiają, że w historii miasta nadal ukrywa się mnóstwo zagadek. Mimo to, dzięki wieloletniej i bardzo żmudnej pracy badawczej, udało nam się już odkryć i przywrócić zbiorowej pamięci wiele niezwykłych postaci związanych z Wodzisławiem Śląskim. To stąd pochodziła między innymi Wanda Treumann, wielka gwiazda i producentka niemieckiego kina niemego, czy Richard Kügele, kompozytor, którego twórczość dzięki zaangażowaniu profesor Izabelli Zieleckiej-Panek jest dziś ponownie odkrywana i przywracana społeczności.
W ostatnich latach prowadziliśmy też bardzo szczegółowe badania nad tradycjami wodzisławskiego browarnictwa oraz dawnych cechów rzemieślniczych. To wymagało poszukiwań w archiwach rozsianych po wielu krajach Europy. I właściwie cały czas prowadzimy kolejne badania nad nieznanymi dotąd wątkami historii miasta oraz regionu.
Trzeba pamiętać, że przeszłość nie jest czymś zamkniętym i zabetonowanym. Ona cały czas rezonuje i czeka na ponowne odczytanie. Archeologia miejska co roku dostarcza nam nowych artefaktów, które potrafią całkowicie zmienić dotychczasowe hipotezy dotyczące dziejów miasta. Ogromnym wyzwaniem pozostaje też odnalezienie zaginionych dokumentów dawnych właścicieli dóbr wodzisławskich, których archiwa są dziś rozproszone po Czechach, Niemczech i Austrii.
Każda odnaleziona kronika, dokument czy odzyskany zabytek materialny otwiera przed nami zupełnie nowe drzwi do poznania historii Wodzisławia Śląskiego. Doskonałym przykładem jest choćby niedawno pozyskane pierwsze wydanie kroniki Franza Henkego. Takie odkrycia pokazują, że historia miasta nadal skrywa wiele tajemnic i jeszcze długo będzie nas zaskakiwać.
To pierwsza część jubileuszowego wywiadu ze Sławomirem Kulpą, dyrektorem Muzeum w Wodzisławiu Śląskim. W drugiej części przeczytacie m.in. o tym, jak dziś skutecznie przyciągać młodych ludzi do muzeum, czy interaktywne formy są przyszłością muzealnictwa oraz do którego momentu z historii Wodzisławia Śląskiego dyrektor chciałby przenieść się choć na jeden dzień.















![Omerta lepsza w sezonie, Pszów lepszy w finale. Wielkie emocje w ALS Volley Amigos 35 [FOTO] Omerta lepsza w sezonie, Pszów lepszy w finale. Wielkie emocje w ALS Volley Amigos 35 [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1778705517dsc-6188-.jpg)





![Wodzisław Śląski stał się stolicą młodych pianistów. Międzynarodowy konkurs CON BRIO za nami [FOTO] Wodzisław Śląski stał się stolicą młodych pianistów. Międzynarodowy konkurs CON BRIO za nami [FOTO] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1778747796696328583-1904775106928551-7826384415581306327-n-.jpg)
![Konkurs kulinarny Polska smakuje w Raciborzu! Eliminacje regionalne 13 czerwca na Zamku Piastowskim [ZAPROSZENIE DLA KGW i WYSTAWCÓW] Konkurs kulinarny Polska smakuje w Raciborzu! Eliminacje regionalne 13 czerwca na Zamku Piastowskim [ZAPROSZENIE DLA KGW i WYSTAWCÓW] - Serwis informacyjny z Raciborza - naszraciborz.pl](photos/_thumbs/mini_1778756815kkplsmakuje2026-baner-1580x650px-.jpg)












Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany